Świetny dzień?Zależy dla kogo.Zayn z Alą pojechali do kina,Liam i Niall do restauracji,a ja z Louisem udaliśmy sie na spacer.Mary i Hazza mieli isc na zakupy ale jednak pojechali do lekarza bo Marysia zle się poczuła.Po powrocie każdego z nas,ja zauważyłam że Marysia ma dziwny wyraz twarzy.Zapytałam:
-Mała,co się stało?
-Bo...Ja....No wiesz-mówiła z trudem
-No właśnie nie wiem
-NO JESTEM W CIĄŻY!-krzykneła
Wszyscy to usłyszeli i już po 10 sekundach byli w salonie.Ich miny były bez cenne.Wielkie:YYYYYYYYYY??
-Marysia,co ty gadasz?-zapytał Zayn
-No właśnie mysia?O co chodzi?-Dorzucił Niall
-Dobra siadajcie i słuchajcie-zaczeła mówić Mara.-Kilka tygodni temu przeżyliśmy z Harrym cudowną noc.Dobrze wiecie o co chodzi,a dzisiaj zle się poczułam wiec pojechaliśmy do lekarza i dowiedziałam sie że...Jestem w ciąży!
-No to co się smucisz?Przecierz to dobrze!-powiedziałam
-Ja nie twierdze że to zle.Wręcz przeciwnie!To cudownie-powiedziała to i rzuciła się na Harrego całując go czule.Nie przeszkadzaliśmy im dłużej wiec cała nasz szóstka udała się na nasz domowy basen,i zaczeły się wygłupy.Skoki,fikołki,chlapanie i cała masa dziwnych zabaw.W pewnej chwili było mi szkoda Marysi ze względu na to ze teraz jej życie na kilka miesiec troche sie zmieni.ZERO impreze,zabaw i wogóle ograniczenie wszystkiego co do tej pory najlepsze.Nagle podpłynął do mnie Zayn i zaczął podtapiać.Na szczęscie obok była Ala i w opdowiedniej chwili dołączyła do "bitwy"
-2 na 1?To nie fair!-krzyczał Zayn
Nas to nie ruszało,ale w końcu odpuściłyśmy bo byłyśmy zmęczone.Zayn udało się do kuchni gdzie przyrządził kuracza w curry.A rzeszta wzieła prysznic,po czym zeszła na dół na kolacje.Jedynie ja postanowiłam porozmaiwiać z Marysią:
-Jak się tearz czujesz?Dobrze ci z tym?-zapytałam
-Sama nie wiem.Mam mętlik w głowie.Z jednej strony dobrze,a z drugiej to pomyśl.Harry to mój chłopak.Nawet nie jesteśmy zaręczeni.Tylko tego się obawiam-powiedziała Mary
-Rozumiem cię.Ja też na początu myślałam o dziecku ale właśnie to przekręciło moje plany.
W tej chwili Marysia się rozpłakała,a do pokoju wszedł Harry.
-Myszko co się stało-zapytał Marysie
-Harry,przecierz wiesz.Chodzi o dziecko!-Powiedziałam mu
Popatrzył na Marysie i powiedział:
-Kochanie,ty się nie martw o dziecko,ani o żaden ślub,czy tego typu rzeczy.To moja sprawa.Będziemy wspaniałymi rodzicami
Nie przeszkadzałam im i wziełam szybki przysznic po czuł udałam się do łóżka.Nie mogłąm zasnac przez bite 2 godziny.Myślałam tylko o Marysi.Na szczęscie był przy mnie Louis i dzięki niemu zrozumiałam że to ich sprawa.Jednak nadal nie moge przestać o tym myśleć.BIEDNA MYSIA!
Hahahahhaha , fajnyy .! . ;d
OdpowiedzUsuń